-Co z Tobą nie tak?- mruknęłam zaspana.
-Zapomniałaś?! Przecież dzisiaj miałyśmy iść na festyn jako wolontariuszki!- słychać było zdenerwowanie w jej głosie. Dopiero teraz sobie przypomniałam, no tak. Od dwóch lat pracuję z Martyną jako wolontariuszka w pobliskim schronisku dla psów i kotów. Uwielbiam tam spędzać swój wolny czas, zawsze marzyłam o psie lub innym zwierzęciu domowym jednak rodzice uważają to za stratę pieniędzy. Przynajmniej jako wolontariuszka mogę spędzać czas z tymi kochanymi stworzeniami.
-Będę u Ciebie za 30 minut, dopiero co wstałam- leniwie podniosłam się z łóżka, odłożyłam telefon i skierowałam się w kierunku szafy. Wybrałam zwykły czarny t-shirt i jeansowe krótkie spodenki z wysokim stanem. Z ubraniami w ręku weszłam do łazienki by wziąć szybki prysznic. Uwielbiam ten moment kiedy krople wody spływają po nagim ciele. Umyłam włosy i przemyłam ciało pięknie pachnącym truskawkowym żelem. Szybko się ubrałam oraz umalowałam po czym zeszłam na niższe piętro w celu zjedzenia śniadania. Mama jeszcze spała więc byłam zdana na siebie. Wstawiłam do tostera chleb i pobiegłam do pokoju wyprostować włosy. Przy prostowaniu ostatniego pasma włosów poczułam zapach spalenizny. Szybko odłączając prostownice zbiegłam na dół i wyjęłam tosty. Na szczęście były tylko trochę spieczone, więc nadawały się do zjedzenia.
-Boże muszę już wychodzić!- dokończyłam jeść tosta zakładając czarne conversy i wyszłam z domu w kierunku bloku Martyny. Będąc już prawie pod jej klatką, wysłałam jej wiadomość żeby zaczęła się szykować do wyjścia. Czekałam parę minut na moją przyjaciółkę, po czym poszłyśmy razem na festyn który znajdował się na placu w centrum miasta. Głównym tematem naszych rozmów była szkoła. Został nam ostatnie parę dni wakacji przez co mój humor nie należał do najlepszych. Po około 10 minutach doszłyśmy na miejsce, następnie poszłyśmy w kierunku naszego stoiska. Musiałyśmy tam rozdawać ulotki zachęcające do wzięcia udziału w wolontariacie i wpłaty na schroniska. Przez dobre 1,5 godziny ludzi po prostu podchodzili i brali ulotki, nic ciekawego. Nawet nie było na kogo popatrzeć. Jednak po jakimś czasie w oddali zauważyłam przystojnego bruneta. Szedł w naszym kierunku, po czym wziął ulotkę i odrywając od niej wzrok skierował w moim kierunku swój chytry uśmiech i odszedł. Moje serce zaczęło bić szybciej jednak zdałam sobie sprawę że zrobił to pewnie tylko dla tego że ma dobry humor.
-Widziałaś?- szepnęła do mnie Martyna.
-Ale co?- szybko odpowiedziałam.
-Nie żartuj sobie, ten brunet się do Ciebie uśmiechnął! I dodatkowo jest mega przystojny! Mówię Ci wpadłaś mu w oko.- powiedziała poprawiając włosy.
- Przecież on może do każdej się tak uśmiechać, nie wpadłaś na to?- zagryzłam nerwowo wargę.
- Nawet jeśli by tak było to do brzydkiej by się nie uśmiechnął. Mogła byś znaleźć w końcu chłopaka.-mruknęła przyjaciółka.
- Przecież wiesz że ostatnio nie mam ochoty na żaden związek, zresztą nie ma tu nikogo kto by się nadawał- zaśmiałam się podając ulotkę.
- A ten brunet?-zapytała Martyna.
- No jest przystojny ale przecież go nie znam.- ponownie zagryzłam wargę.
- No tak, ale to nie jest raczej ostanie wasze spotkanie. Słyszałam że ma chodzić do naszego liceum.
- Skończmy już ten temat, ostania ulotka rozdana możemy wracać do domu.- mruknęłam.
- Może przyjedziesz do mnie?- zaproponowała przyjaciółka.
- Nie mogę, mama chcę żebym wróciła od razu do domu po festynie, ale jutro przyjdę do Ciebie z samego rana, czyli po 13.- uśmiechnęłam się idąc w kierunku domu.
- To trzymam Cię za słowo, do jutra!
Weszłam do domu, jednak nie zastałam w nim ani mamy ani taty. Na stole leżała kartka:
Jesteśmy u cioci Anity, będziemy po 18. W lodówce masz spaghetti, odgrzej sobie.
Buziaki, mama
Weszłam po schodach do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Sprawdziłam instagrama, snapchata i facebooka. Nic ciekawego jednak ktoś mnie zaprosił do znajomych. Na zdjęciu profilowym rozpoznałam chłopaka który dzisiaj się do mnie uśmiechał. Skąd on wie jak ja mam na imię?
A więc mamy pierwszy rozdział, mam nadzieję że się podoba jednak jest trochę krótki.
Jeśli macie jakieś pytania zapraszam na aska -> http://ask.fm/foreverwithjas
Dziękuję wam wszytskim za komentarze i wyświetlenia!
-Zapomniałaś?! Przecież dzisiaj miałyśmy iść na festyn jako wolontariuszki!- słychać było zdenerwowanie w jej głosie. Dopiero teraz sobie przypomniałam, no tak. Od dwóch lat pracuję z Martyną jako wolontariuszka w pobliskim schronisku dla psów i kotów. Uwielbiam tam spędzać swój wolny czas, zawsze marzyłam o psie lub innym zwierzęciu domowym jednak rodzice uważają to za stratę pieniędzy. Przynajmniej jako wolontariuszka mogę spędzać czas z tymi kochanymi stworzeniami.
-Będę u Ciebie za 30 minut, dopiero co wstałam- leniwie podniosłam się z łóżka, odłożyłam telefon i skierowałam się w kierunku szafy. Wybrałam zwykły czarny t-shirt i jeansowe krótkie spodenki z wysokim stanem. Z ubraniami w ręku weszłam do łazienki by wziąć szybki prysznic. Uwielbiam ten moment kiedy krople wody spływają po nagim ciele. Umyłam włosy i przemyłam ciało pięknie pachnącym truskawkowym żelem. Szybko się ubrałam oraz umalowałam po czym zeszłam na niższe piętro w celu zjedzenia śniadania. Mama jeszcze spała więc byłam zdana na siebie. Wstawiłam do tostera chleb i pobiegłam do pokoju wyprostować włosy. Przy prostowaniu ostatniego pasma włosów poczułam zapach spalenizny. Szybko odłączając prostownice zbiegłam na dół i wyjęłam tosty. Na szczęście były tylko trochę spieczone, więc nadawały się do zjedzenia.
-Boże muszę już wychodzić!- dokończyłam jeść tosta zakładając czarne conversy i wyszłam z domu w kierunku bloku Martyny. Będąc już prawie pod jej klatką, wysłałam jej wiadomość żeby zaczęła się szykować do wyjścia. Czekałam parę minut na moją przyjaciółkę, po czym poszłyśmy razem na festyn który znajdował się na placu w centrum miasta. Głównym tematem naszych rozmów była szkoła. Został nam ostatnie parę dni wakacji przez co mój humor nie należał do najlepszych. Po około 10 minutach doszłyśmy na miejsce, następnie poszłyśmy w kierunku naszego stoiska. Musiałyśmy tam rozdawać ulotki zachęcające do wzięcia udziału w wolontariacie i wpłaty na schroniska. Przez dobre 1,5 godziny ludzi po prostu podchodzili i brali ulotki, nic ciekawego. Nawet nie było na kogo popatrzeć. Jednak po jakimś czasie w oddali zauważyłam przystojnego bruneta. Szedł w naszym kierunku, po czym wziął ulotkę i odrywając od niej wzrok skierował w moim kierunku swój chytry uśmiech i odszedł. Moje serce zaczęło bić szybciej jednak zdałam sobie sprawę że zrobił to pewnie tylko dla tego że ma dobry humor.
-Widziałaś?- szepnęła do mnie Martyna.
-Ale co?- szybko odpowiedziałam.
-Nie żartuj sobie, ten brunet się do Ciebie uśmiechnął! I dodatkowo jest mega przystojny! Mówię Ci wpadłaś mu w oko.- powiedziała poprawiając włosy.
- Przecież on może do każdej się tak uśmiechać, nie wpadłaś na to?- zagryzłam nerwowo wargę.
- Nawet jeśli by tak było to do brzydkiej by się nie uśmiechnął. Mogła byś znaleźć w końcu chłopaka.-mruknęła przyjaciółka.
- Przecież wiesz że ostatnio nie mam ochoty na żaden związek, zresztą nie ma tu nikogo kto by się nadawał- zaśmiałam się podając ulotkę.
- A ten brunet?-zapytała Martyna.
- No jest przystojny ale przecież go nie znam.- ponownie zagryzłam wargę.
- No tak, ale to nie jest raczej ostanie wasze spotkanie. Słyszałam że ma chodzić do naszego liceum.
- Skończmy już ten temat, ostania ulotka rozdana możemy wracać do domu.- mruknęłam.
- Może przyjedziesz do mnie?- zaproponowała przyjaciółka.
- Nie mogę, mama chcę żebym wróciła od razu do domu po festynie, ale jutro przyjdę do Ciebie z samego rana, czyli po 13.- uśmiechnęłam się idąc w kierunku domu.
- To trzymam Cię za słowo, do jutra!
Weszłam do domu, jednak nie zastałam w nim ani mamy ani taty. Na stole leżała kartka:
Jesteśmy u cioci Anity, będziemy po 18. W lodówce masz spaghetti, odgrzej sobie.
Buziaki, mama
Weszłam po schodach do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Sprawdziłam instagrama, snapchata i facebooka. Nic ciekawego jednak ktoś mnie zaprosił do znajomych. Na zdjęciu profilowym rozpoznałam chłopaka który dzisiaj się do mnie uśmiechał. Skąd on wie jak ja mam na imię?
A więc mamy pierwszy rozdział, mam nadzieję że się podoba jednak jest trochę krótki.
Jeśli macie jakieś pytania zapraszam na aska -> http://ask.fm/foreverwithjas
Dziękuję wam wszytskim za komentarze i wyświetlenia!
Czekam na kolejne ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział :3 czekam na następny :3
OdpowiedzUsuńDziękuję!
UsuńSuper <3 Czekam na next :3
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo mi miło haha
UsuńOhohoho... noo GENIALNE ! ♡ Hehe ... ciekawe skad on ja zna ? Pytal sie kogos ? Hmm.. czekam na next ! ♡
OdpowiedzUsuńSuper, uważaj z powtórzeniami xd i czymś typu "włożyłam do tostera chleb" moim zdaniem lepiej byloby napisac wlozylam chleb do tostera
OdpowiedzUsuńale to tylko takie szczegóły
Takie szczegóły ale jednak ważne :D
UsuńJest fajnie mordko, serio :) Tylko nie powtarzaj wyrazów :P I możesz powiększyć czcionkę XD Nie wiem czy tylko ja mam wzrok jak kret ale z pewnością to nie zaszkodzi :) Miło się czytało, fajnie że się poznali tak inaczej, na festynie :D
OdpowiedzUsuńWygląd na dniach będzie zmieniony. Właśnie mam problem z przecinkami i powtarzającymi się słowami, ale będę się starała żeby nie było takich błędów :D
UsuńMnie się podoba jest super <3 :)
OdpowiedzUsuńMegaaa kiedy next
OdpowiedzUsuńhttp://jdabrowsyjestboski.blogspot.com/
Nie no fajnie sie zapowiada :) Czekam na nexta i mam pytanko:
OdpowiedzUsuńCo ile beda sie pojawiac nowe rozdzialy???
http://for-you-id-risk-it-all.blogspot.com/?m=1
co 1-3 dni
Usuń