wtorek, 7 kwietnia 2015

3)

"Po 20 minutach siedziałam już w sali z najlepszą przyjaciółką. Nasza wychowawczyni oczywiście przynudzała, jak zwykle. Po chwili ktoś  szybko i głośno otworzył drzwi.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie.- powiedział chłopak. Nie spodziewałam się, że Janek będzie chodził do naszej klasy."

 Poczułam na sobie jego wzrok. Udawałam że mówię coś do przyjaciółki by uniknąć kontaktu wzrokowego. Szedł w naszym kierunku, za nami stała jedyna wolna ławka. W klasie panowała cisza dopóki Jaś nie usiadł za mną. Wychowawczyni dalej kontynuowała swoją co roczną gadkę. Moje krzesło zaczęło drgać, pewnie chłopak z tyłu je kopał. Postanowiłam to zignorować, jednak brunet nie dawał za wygraną. Nie wytrzymałam, odwróciłam się.
- Mógłbyś przestać?- szepnęłam lekko zdenerwowana.
- Spokojnie mała, złość piękności szkodzi- mruknął dziwnie się uśmiechając. Teraz to już totalnie byłam zdenerwowana, chyba pozwala sobie na zbyt dużo.
- Słucham? Nie pomyliło ci się coś?- splunęłam w jego stronę.
- Widzę że się szybko denerwujesz, może..-nagle skończył w połowie zdania.
- Wiem że jesteś nowy, ale raczej znasz podstawowe zasady. Zawiązywać nowe znajomości możesz po lekcji organizacyjnej.- przerwała Jankowi pani Kowalska.

Wyszłam z Martyną z klasy i czekałyśmy na Olę. Miałyśmy iść na lody, skoro mamy ostatni, wolny dzień. Maciek nie mógł dzisiaj pójść z nami, musiał pomóc mamie. Szkoda, bo bardzo go lubię. Kiedyś byliśmy parą, był dla mnie najważniejszy. Sama nie wiem czemu się zepsuło, jednak cieszę się że nadal się przyjaźnimy i utrzymujemy dobry kontakt. Po chwili Olka do nas doszła, po czym wyszłyśmy ze szkoły i poszłyśmy w kierunku najbliższej lodziarni. Na miejscu wzięłam dwie gałki lodów, jedna o smaku truskawkowego sorbetu, a druga o smaku mięty z czekoladą. Zjadłyśmy lody ciągle rozmawiając. Z dziewczynami nigdy nie kończą nam się tematy, możemy gadać i gadać. Po dwóch godzinach zdecydowały się na powrót do domu, autobusem.
-Karolina, jedziesz z nami?- zapytała Martyna.
-Nie, wolę się dzisiaj przejść. Jest piękna pogoda, trzeba korzystać.-powiedziałam zagryzając wewnętrzną stronę policzka. Wyszłyśmy razem z lodziarni, pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę.

 Do domu dzieliło mnie dobre 20 minut drogi, jednak pogoda zachęcała do spaceru.
Mijałam ludzi, większość z nich była dzisiaj wyjątkowo wesoła. To trochę dziwne kiedy idziesz chodnikiem a każdy się do Ciebie uśmiecha. Nigdy tak nie było, co się zmieniło? Może ze mną jest coś nie tak? Wyjęłam telefon by sprawdzić czy przypadkiem nie jestem brudna czy rozmazana. Na szczęście z moją twarzą wszystko było okej. Nagle usłyszałam pisk opon. Odruchowo odwróciłam się w stronę słyszanego dźwięku. Po mojej prawej stronie zatrzymało się czarna Honda, a na miejscu kierowcy siedział Janek. Otworzył drzwi od samochodu i wyszedł.
- Gdzie idziesz?- powiedział zbliżając się do mnie.
- Co Cię to interesuje?- mruknęłam poprawiając włosy.
- Nie musisz być taka nie miła.- złapał mnie delikatnie za nadgarstek
- A ty nie musisz być taki nachalny.- splunęłam w jego stronę wyrywając swoją rękę z jego uścisku. Poczułam na głowie kropelkę deszczu. Popatrzyłam w niebo, nagle całe pokryło się ciemnymi chmurami.
-Chciałem tylko się zapytać czy Cię podwieźć, strasznie humorzasta jesteś.
- No jaka jeszcze jestem?- zapytałam sarkastycznie.
-Bardzo ładna, a teraz wsiadaj do samochodu, zaraz całą zmokniesz.- uśmiechnął się do mnie, po czym złapał mnie delikatnie za rękę i zaprowadził do samochodu, otwierając mi drzwi.
-Co ty sobie myślisz?- nadal stałam przed otworzonymi drzwiami patrząc się dziwnie na Janka.
-Chcę Cię po prostu zawieźć do domu, co w tym dziwnego?- brunet ciągle trzymał mnie za rękę.
-Może to, że się nie znamy?-szybko odpowiedziałam. Zaczęliśmy odpowiadać pytaniami na pytania, trochę to dziwnie brzmiało.
-Wsiadaj Karolina i nie marudź.
Puściłam jego rękę i usiadłam na miejscu pasażera. Nie miałam wyboru, wolałam z nim pojechać, niż zmoknąć. Powiedziałam chłopakowi mój adres. Całą 5-minutową jazdę przesiedzieliśmy w krępującej ciszy. Gdy podjechaliśmy pod mój dom, zaczęłam wyjmować klucze z torebki, i wysiadłam z samochodu. Janek zrobił to samo. 
-Może byś mnie zaprosiła do siebie?


Dziękuję wam za prawie 800 wyświetleń! Jeśli rozdział się wam podobał lub zobaczyliście jakieś błędy to piszcie w komentarzach. Zapraszam was też na mojego aska- http://ask.fm/foreverwithjas

2 komentarze: