"Gdy podjechaliśmy pod mój dom, zaczęłam wyjmować klucze z torebki, i wysiadłam z samochodu. Janek zrobił to samo.
-Może byś mnie zaprosiła do siebie?"
Stałam jak słup soli. Nie wiedziałam kompletnie co odpowiedzieć, totalny mętlik w głowie. Chciałam go zaprosić, coś mnie w nim intrygowało. Bez powodu nie myślałabym o nim parę dni. Najgorsze jest to, że jak go przecież nie znam, nie wiem po co on to wszystko robi. Okazało się że stałam tak przez minutę wpatrując się w Jaśka.
-Halo? Wszytko okej?- zapytał chłopak delikatnie łapiąc mnie za ramię.
-Nic się nie stało, zamyśliłam się. Mama jest w domu, może kiedy indziej?-zaproponowałam, nerwowo zagryzając wargę. Zdecydowałam, że nie będę go jak na razie do siebie zapraszać.
-Przecież nikogo nie ma- zaśmiał się patrząc na mój dom. Jezu, jaka ja jestem głupia. Mama zawsze zostawia odsłonięte okna. Pewnie teraz Janek ma mnie za totalną idiotkę. Po chwili chłopak zaczął iść w kierunku drzwi. Co on sobie myśli? Znamy się praktycznie jeden dzień, a on zachowuje się jakbyśmy się znali o wiele dłużej.
-Idziesz, czy mam Cię zanieść?-zażartował, machając do mnie zachęcająco ręką.
-Spokojnie, dam radę- mruknęłam idąc w kierunku drzwi. Otworzyłam je i weszłam do domu,kierując się do kuchni. Chłopak poszedł za mną, i usiadł na krześle przy stole.
-Chcesz się czegoś napić?- złapałam karton z sokiem pomarańczowym i nalałam do szklanek, podając jedną chłopakowi.
-O tak, jasne, dzięki mała.-czułam jak się czerwienie ze złości. Odłożyłam szklankę i odwróciłam się na pięcie, by stać przodem do bruneta.
-Mała? Tobie się coś nie pomyliło?-splunęłam w jego stronę.
-A co się ma pomylić?- znowu zaczniemy odpowiadać pytaniem na pytanie.
-Dobra, nie chciałam być nie miła. Znamy się zaledwie jeden dzień, a ty sobie pozwalasz na zbyt dużo, nie sądzisz? -parsknęłam. W środku gotowałam się ze złości.
-Spokojnie, nie musisz się ciągle denerwować.- wstał z krzesła, i zaczął się do mnie zbliżać. Znowu złapał mnie za ręce.
-Jak mam się nie denerwować? Rozumiem, że może jesteś zbyt pewny siebie, jednak są jakieś granice.- wyrwałam ręce z jego uścisku.
-Dla mnie nie ma granic.- szepnął odwracając się. Zaczął iść w kierunku schodów, następnie wszedł do mojego pokoju. Dopiłam sok z szklanki, i poszłam za nim.
Chłopak stał przy komodzie, przyglądając się zdjęciom w ramkach. Co chwilę brał jedno do ręki, by zobaczyć szczegóły na fotografiach.
-Kto to?- zapytał, wskazując palcem na jedno z nich.
-To moja chrzestna, już nie żyje.- odpowiedziałam lekko zasmucona, pusto patrząc przed siebie.
-Przepraszam, nie wiedziałem. Co się stało?-zapytał nerwowo.
-Nie mam ochoty o tym rozmawiać, szczególnie z osobami które znam jeden dzień.- powiedziałam, siadając na łóżku.
-Okej, rozumiem.-uśmiechnął się do mnie, i usiadł obok.
Do oczu zaczęły napływać mi łzy. Przypomniała mi się moja chrzestna. Każdy moment, każdy uśmiech, każda cudowna chwila z nią. Próbowałam się nie popłakać, jednak nie zbyt mi to wyszło. Odwróciłam się by chłopak nie mógł zobaczyć że płaczę. Za późno.
-Co jest?-złapał mnie delikatnie za rękę. Pomimo tego że byłam na niego zła, potrzebowałam tego. Janek był strasznie humorzasty, czasami był kochany a czasami zachowywał się jak totalny cham i prostak.
-Moja chrzestna była mi bardzo bliska. Mogłam porozmawiać z nią na każdy temat, dosłownie każdy. Znała wszystkie moje sekrety, zawsze mi pomagała. Strasznie mi jej brakuje.- brunet otarł łzę z mojego policzka, po czym mnie przytulił. Ułożyłam głowę w zagłębieniu jego szyi.
-Jesteś na tyle silna, że dasz sobie z tym radę. Zapewne masz kochających rodziców, którzy też zawsze ci pomogą. Jeśli nie oni, masz też przyjaciół.
Nie wierzę w to co robię, właśnie się zwierzyłam nieznajomemu, dodatkowo mnie teraz przytula. Przestało mi to przeszkadzać, czułam się dobrze.
Perspektywa Jasia
Karolina nie jest taka łatwa, jak reszta z którymi się umawiałem. Nie szukam jak na razie dziewczyny, dopiero co się tu wprowadziłem. Jest strasznie zadziorna, jednak przy tym nie traci swojego uroku. Ma w sobie coś, co przyciąga uwagę. Teraz płakała w moje ramię, bardzo mi jej szkoda. Chce jej jakoś pomóc.
A wiec mamy 4 rozdział. Przepraszam was za długą przerwę, teraz mam nadzieje ze uda mi się dodawać rozdziały bardziej systematycznie. Dziękuję wam za prawie 1400 wyświetleń, nawet nie wiecie jak bardzo to motywuje, jednak ostatnio jest mniej komentarzy pod rozdziałami :c Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam na aska- http://ask.fm/foreverwithjas
Jak zawsze mega
OdpowiedzUsuńJak zawsze mega
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie <3
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że coś wyjdzie z tej znajomości ;p
Czekam na next <3
be-strong-for-me-kislu.blogspot.com